Owoce w diecie – czy można zajadać się nimi bezkarnie?
Rate this post

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chyba każda osoba, która przynajmniej raz się odchudzała słyszała o uwagi typu: „Jeśli chcesz schudnąć, zrezygnuj ze słodyczy i tłuszczu, a jedz owoce”. Teoretycznie mogłoby przynieść do efekty, jednakże… trzeba pamiętać, że owoce owocom nie są równe. Jeżeli jesteś na diecie, wcale nie oznacza, że możesz się nimi bezkarnie objadać. Mimo że posiadają swoje mocne strony.

Owoce – źródło witamin, składników odżywczych i …. dodatkowych kilogramów

To wcale nie jest żart, ponieważ niektóre owoce faktycznie są bardzo kaloryczne. Zawierają bowiem mnóstwo cukrów prostych, które – podobnie jak słodkości – odpowiadają za wahania poziomu cukru prowadzące do nadmiernego apetytu. To zaś sprzyja dodatkowym kilogramom.

No i jest też kwestia ich kaloryczności. No bo o ile w przypadku warzyw znajdziemy przede wszystkim te niskokaloryczne, w odniesieniu do owoców bywa z tym różnie. Wiele jest takich, które dostarczają mnóstwo cennych składników, w tym błonnika, ale nie są tuczące. Niektóre zaś stanowią potężną dawkę kalorii, co może skutkować zwiększonym obwodem w talii czy biodrach.

Nikt nie mówi jednak, że trzeba z nich rezygnować, ale na pewno należy zachować w tym wszystkim umiar. No i ważne jest wybieranie przede wszystkim tych owoców, które tuczą w jak najmniejszym stopniu.

Arbuz i melon

arbuz

To dwa owoce, które są niskokaloryczne, ponieważ bazują przede wszystkim na wodzie. Zawierają cytrulinę  substancję, która wspomaga proces odchudzania. Dodaje energii, a jednocześnie bierze udział w procesie produkcji hormonu wzrostu odpowiadającego za przyspieszenie spalania tłuszczu. Okazuje się, że w 100g arbuza może znajdować się nawet 300mg cytruliny.

Ananas

Nie jest to może niskokaloryczny owoc, niemniej jednak może wspomagać odchudzanie. Zawiera w swoim składzie zestaw cennych enzymów oraz kwasów owocowych, dzięki którym możliwe jest spalanie tłuszczu. Niemałą rolę odgrywa tutaj bromelina – enzym odpowiadający za przyspieszenie przemiany materii, a jednocześnie wspomagający proces trawienia białek. Ponadto oczyszcza przewód pokarmowy.

Polecane są przede wszystkim świeże owoce, aczkolwiek można posiłkować się również suplementami, np. Biogarden – Ananas + Chrom.

Jabłka

 Sama osobiście uwielbiam jabłka, jednakże nie można ich jeść bezkarnie. Co prawda nie są jeszcze tak bardzo kaloryczne, niemniej jednak trzeba uważać. Jeśli już decydujemy się na ich spożywanie, warto jeść je ze skórką. To bowiem właśnie tam znajduje się najwięcej składników odżywczych oraz cennego błonnika.

Alternatywą jabłek może być ocet jabłkowy, który ponoć wspomaga proces odchudzania. Sama jeszcze go nie testowałam, ale czytałam wywiad z pewnym mężczyzną, któremu udało się schudnąć właśnie w ten sposób. Ocet jabłkowy do kupienia np. TUTAJ.

Truskawki

truskawki

To owoce-pułapka. Okazuje się, że 100g to aż 35 kcal. Przyznaję się szczerze, że w sezonie jestem w stanie zjeść nawet 1 kilo, czyli pochłaniam aż 350 kcal. To dużo, jednakże biorąc pod uwagę, że 100g czekolady to ponad 500 kcal, moje sumienie nie jest aż tak „brudne”.

Banany i winogrona

To chyba jedne z najbardziej kalorycznych owoców. Sama uwielbiam i banany, i winogrona, ale staram się je ograniczać. Sięgam po nie tylko wtedy, gdy faktycznie skręca mnie na myśl o czekoladzie czy innych słodkościach. No i co ważne – staram się je jeść nie później niż 16:00. Tak na wszelki wypadek, żeby jeszcze zdążyły się strawić.

Nie mówię, że należy wystrzegać się owoców i rezygnować z nich zupełnie. Wystarczy jednak ograniczyć ilość ich spożywania, a także zwracać większą uwagę na to, co jemy. Wtedy owoce na pewno nie zaszkodzą, a – dzięki zawartości choćby błonnika – mogą wspomóc odchudzanie.

Odchudzanie ze Slimette, cz.1
Odchudzająca papryka Cayenne - prawda czy mit?

FEEDBACK

siedem + dwa =