Odchudzanie to wyzwanie
Rate this post

odchudzanie1

Chyba każdy zgodzi się ze mną w tej kwestii. Wydawać by się mogło, że w odchudzaniu nie ma nic trudnego. Zasada przecież jest prosta – wystarczy tylko doprowadzić do deficytu energetycznego i … chudnąć. Jednak Ci wszyscy, którzy chociaż raz tego próbowali wiedzą, że nie jest to takie hop-siup…

Sama niejednokrotnie się o tym przekonałam, bo już kilka razy podchodziłam do odchudzania. Rezultaty tego były mizerne. Co prawda na początku traciłam jakieś 3-4 kg, ale potem było coraz trudniej. W efekcie zaczynałam odczuwać coraz większą frustrację, bo waga spadała w żółwim tempie. To powodowało, że porzucałam diety przekonana, że tak naprawdę niewiele są warte. Choć chciałam schudnąć, w podświadomości cieszyłam się, że wreszcie mogę skończyć z drakońską kuracją. No bo jak nazwiecie dietę, która „nagle” obcina o połowę zapotrzebowanie na kalorie?! Dla mnie to był koszmar, bo cały czas chodziłam głodna, a że nie mogłam sobie na nic pozwolić byłam wściekła. Nie wiem kto wymyślił powiedzenie, że „Polak gdy głodny, to zły”, ale miał na 100% rację.

Teraz już wiem, że odchudzanie to wyzwanie. Trzeba mieć naprawdę sporo motywacji w sobie oraz samozaparcia, żeby dotrwać do końca kuracji odchudzającej. Ale to tylko początek, bo przecież schudnąć to jedno, a utrzymać masę ciała – to drugie. I właśnie chyba to w tym wszystkim jest najgorsze…

Poza tym nie obejdzie się przy tym bez ćwiczeń. No bo samą dietą faktycznie możemy się odchudzić, ale co się stanie z tą obwisłą skórą? Aktywność fizyczna pomoże więc tłuszcz zamienić w mięśnie. Potrzeby jest tylko racjonalny trening – najlepiej 2-3 razy w tygodniu. Praktycy mówią, że najlepsze efekty dają ćwiczenia aerobowe, czyli pływanie, jazda na rowerze, bieganie, aerobik.

Skoro odchudzanie to wyzwanie… rzucam „białą rękawiczkę”. Kto się podejmie walki z kilogramami wraz ze mną?

Od czego zacząć odchudzanie?

FEEDBACK

siedemdziesiąt dziewięć + = osiemdziesiąt siedem