Jedzenie surowe i al’dente, czyli dieta japońska
Rate this post

W trakcie stosowania większości ekstremalnych diet oczyszczających i odchudzających zaleca się wypijanie sporych ilości świeżych soków warzywnych i owocowych.

Niezłe rozwiązanie, a skoro tak, to pomyślałam, że może surowizna jest jednym z lepszych rozwiązań dla naszych problemów dietetycznych i, co za tym idzie, może należałoby zmienić nieco dietę zbliżając ja na przykład do diety japońskiej?

Przechodzenia na dietę typową dla Japończyków nie polecam, bo po pierwsze żyjemy w zupełnie innych warunkach, a po drugie przy wszystkich swoich zaletach zdrowotnych dieta ta wcale nie jest tak doskonale zbilansowana jak mogłoby się nam wydawać. Faktem jest, że Japończycy w zasadzie nie mają problemów z nadwagą czy otyłością, ale miewają problemy z tarczycą, z układem pokarmowym i permanentnymi niedoborami niektórych witamin co u mężczyzn przekłada się na przykład na łysienie.

Dlatego jeśli już chcemy jakoś tę dietę wykorzystać warto zaczerpnąć z niej to co najlepsze przekonwertowując niejako nasze produkty spożywcze (tradycyjnie obecne w naszej kuchni) na modłę japońską, ale (uwaga!) też nie do końca.

pałeczkiideska

 

Japończycy hołdujący tradycji

Japończycy hołdujący tradycji tj. odżywiający się tradycyjnymi japońskimi pokarmami żyją dłużej niż zdecydowana większość innych nacji (zajmują drugie miejsce na świecie pod względem żywotności) i rzadziej chorują. Poza zawodnikami sumo niemal bez wyjątku zachowują też oni szczupłe, bardzo ładne sylwetki przy czym Japończycy wcale nie są znani z jakiejś szczególnej aktywności. Owszem ci przedstawiciele tej nacji, którzy przeprowadzili się w inne rejony świata miewają problemy z nadwagą i doskwierającymi nam chorobami (plagami naszej cywilizacji), ale zauważcie, że są to osoby, które w mniejszym lub większym stopniu przystosowały się o naszego stylu życia. Adaptując się straciły coś swojego – kilka lat istnienia i szczupłe sylwetki.

Fenomen kuchni japońskiej: kultura jedzenia

Wszystko to, o czym napiszę poniżej, może nie miałoby nawet wielkiego znaczenia gdyby nie fakt, iż Japończycy znani są z rytuałów. Przygotowywanie posiłków i ich zjadanie są takimi rytuałami, którym naród ten w sposób szczególny zwykł hołdować. Może i nam wystarczyłoby zacząć odżywiać się według nieco innego wzoru. Zamiast w pośpiechu „hapać” kęsy byle czego, byle jak przyrządzonego, powinniśmy się delektować, ale tak nie robimy? Dlaczego? Zbawi nas te dziesięć minut więcej? Nie sądzę. Samo jedzenie pałeczkami opóźnia proces spożywania pokarmu, może warto byłoby poeksperymentować z takimi sztuczkami? Jak myślicie?

Z doświadczenia wiem, że jedzenie celebrowane długo nasyca szybciej. Polecam np. jedzenie z dziećmi – one rzadko jedzą szybko. Uczmy się od nich i cieszmy się odkrywaniem jedzenia!

Odrobinkę podgotować, czyli al dente rządzi

Wiele potraw w naszej tradycyjnej kuchni jest gotowana tak długo, że całkowicie zmienia się struktura przygotowywanych w ten sposób produktów spożywczych. Ziemniaki musimy wszak rozgotować, bigos (kapustę) gotujemy godzinami, pierogi przyrządzamy z wcześniej obrobionych produktów, mielone i schabowe smażymy w takich warunkach, że nasiąkają tłuszczem, na dodatek przypalamy je i to nad wyraz często, etc. etc. Podobne przykłady można by mnożyć i mnożyć, a przecież nie o to chodzi.

Japończycy natomiast gotują wszystko maksymalnie skracając czas tej obróbki. Poszczególne składniki pokarmów zanurzają we wrzątku na moment, a jeśli smażą coś robią to na głębokim, bardzo gorącym tłuszczu i też jedynie przez chwilę. Fajne jest też to, że tam nie gotuje się na zapas. Wszystkie dania, a przynajmniej zdecydowana większość z nich, przygotowywane są tuż przed podaniem, a część wręcz jest tworzona (gotuje się np. w kociołkach) już w trakcie posiłku. Zwróćcie zresztą uwagę na restauracje sushi – jak tam wszystko skrupulatnie podają i przygotowują na naszych oczach. Oczywiście mówię o porządnych knajpkach, bo w byle jakich barach też można się nieźle naciąć, ale akurat te pseudo-knajpy nie mają nic wspólnego z prawdziwymi Japończykami.

Co jeść?

Przypuszczam, że już nie raz słyszeliście, że w Japonii rządzi soja i tym to właśnie argumentem zwolennicy soi chcą nas do niej przekonać. Sęk jedynie w tym, że prawdziwy Japończyk zjada jedynie  śladowe ilości soi i to w postaci fermentowanego produktu. Co ciekawe soja raczej nie jest tam modyfikowana genetycznie. To co znajduje się w naszych produktach spożywczych i co u nas sprzedaje się pod nazwą soi z prawdziwą soją na sposób japoński ma niewiele wspólnego. Tak więc śladowe ilości soi a do tego ryż, który jest podawany w niewielkich miseczkach w postaci ugotowanej do stopnia al dente. Ryż jest twardawy, ale i lekko kleisty dzięki czemu je się go wyjątkowo wygodnie.
Japończycy wypijają hektolitry zielonej herbaty zresztą jak doskonale wiecie picie herbaty również jest tam prawdziwym rytuałem. Do tego dochodzą ryby i owoce morza z algami na czele i to prawdziwa skarbnica składników odżywczych wszelkiej maści i autoramentu. Jedno na co Japończycy narzekać nie mogą to podaż kwasów Omega 3 oraz ilość witamin i minerałów oraz jodu i polifenoli w pokarmach, które zjadają i napojach, które wypijają na co dzień.
Japonki praktycznie nie cierpią na osteoporozę, ale z kolei Japończycy nad wyraz często łysieją.

Czy dieta japońska jest dobra?

Pewnie nie dla każdego, ale przecież można spróbować. Ja osobiście zachęcam przede wszystkim do uproszczenia pokarmów (to możliwe by zjadać je w postaci jak najmniej „namieszanej” i przetworzonej) i skrócenia czasu obróbki termicznej.

Warzywa al dente, przesmażone na głębokiej patelni (lub w woku) na odrobinie imbiru i czosnku to coś, czemu nie potrafię się oprzeć.

Czy warto stosować orlistat?
Odchudzanie i wysmuklanie ud i całych nóg (rewelacyjny program)

Anita Jurkin

pozdrawiam :-)

FEEDBACK

osiemdziesiąt osiem − osiemdziesiąt dwa =