Rate this post

waciki

Nie zacznę od tasiemca, są i inne nieodpowiedzialne (ba! głupie) sposoby na odchudzanie. Co prawda niektórzy twierdzą, że nawet dieta 1000kcal to ekstremum, ale udało mi się namierzyć wiele skrajniejszych pomysłów. Tasiemiec jest jednym z nich, tyle że wszyscy o nim piszą, dlatego tasiemca zachowam na koniec.

 Pomysł pierwszy: ekstremalne odchudzanie z rurą w nosie

Lepszego (czytaj: głupszego) pomysłu ze świecą by szukać. Ten pojawił się już jakiś czas temu, co prawda renesansu jakoś nie przeżył, ale z tego co widać po zagranicznych stronach sporo osób się nim zainteresowało.

Na czym polega to odchudzanie? W dużym uproszczeniu na odżywianiu z pominięciem jamy ustnej – odpada konieczność jedzenia pokarmów, to czego organizm (teoretycznie) potrzebuje do życia dostarczane jest mu przez nos. W tym celu przez nos wprowadza się sondę do której podpięty jest zasobnik z “pokarmem” o płynnej konsystencji i odpowiednio niskiej kaloryczności.

O ściśle określonych porach tzw. jedzenie pompowane jest do żołądka, a człowiek chudnie w oczach. Podobno wymyślono to jako alternatywę dla osób, które chcą bardzo szybko schudnąć i (też podobno) metoda ta była praktykowana przez wiele kobietek chcących szybko odchudzić się przed ślubem. Nazwano to to dietą KEN.

Pomysł drugi: jedzenie waty (bynajmniej nie z cukru)

Nie wiem kto na to wpadł, ale ten sposób wygląda na wciąż dość popularny w niektórych kręgach osób. Polega na jedzeniu waty lub wacików – teoretycznie ma to zapewnić sytość poprzez wypełnienie żołądka, a później jelit czymś, czego organizm nie jest w stanie strawić. Takie waciki może i wyglądają “smacznie” (vide załączone zdjęcie), a nawet przez niektóre osoby są nasycane dla smaku np. sokami lub mlekiem, ale przecież można się nimi nieźle przytkać i zacząć gnić od środka, a wtedy bez operacji się nie obejdzie! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w swoich jelitach. Na samą myśl mam gęsią skórkę.

Pomysł trzeci: życie na amfie

Amfetamina może faktycznie wyłączać głód, jej pochodne były dodawane do różnych tabletek odchudzających, których stosowanie niejednokrotnie kończyło się zgonami. Z przerażeniem stwierdzam, że wciąż wiele osób jest w stanie ryzykować życiem w celu schudnięcia. W tym celu sięgają po narkotyki.

To najgłupszy pomysł ever.

Bez komentarza.

Pomysł czwarty: mój przyjaciel tasiemiec

Nie wiem jak wy, ale kiedy ja próbuję sobie wyobrazić że mam coś takiego w jelicie robi mi się niedobrze. Nie wyobrażam sobie jak dla szczupłej sylwetki można ryzykować zdrowiem i we własnym ciele hodować pasożyta, który poważnie zagraża zdrowiu i ogałaca organizm nie tylko z kalorii, ale dosłownie wszystkich składników odżywczych. Na dodatek nie ma gwarancji że po takiej kuracji będzie można łatwo się go pozbyć.

Odchudzanie tasiemcem to pomysł masakrycznie wręcz odrzucający!

Gdy namierzę w sieci kolejne głupie sposoby dam znać, a tymczasem zapraszam już wkrótce na post o occie jabłkowym. Wyjaśnię czy odchudza czy nie i w jakich celach dietetycznych warto go wykorzystywać.

Morwa biała, Untoxin i Alveo - na odchudzanie i nie tylko
Dieta 1000 kalorii - jak na niej wytrwać i nie przytyć?

Anita Jurkin

pozdrawiam :-)

FEEDBACK


dziewięć − = 8

sześćdziesiąt cztery − 61 =